Siedzą i podrywają innych przez komórki. Romans mojej żony kosztował nas ponad 6 tys. zł.
Oto rodzina. Dziecko, żona, mąż. W mieście średniej wielkości, przy dużym stole, pod lampą w kuchni, gromadzą przyjaciół. Noszą kolorowe ubrania, przytulają się przy obcych, podają herbatę w kubkach, nie zmuszają do kapci przy wejściu, ich dziesięciolatek dobrze się uczy. Nie zdradzają się. Oboje przed czterdziestką. Choćby nie wiem jak się w dzień pokłócili, w nocy śpią przytuleni do siebie na łyżeczkę.
Adam podróżuje. Jest archeologiem. Malwina opiekuje się dzieckiem. Siedzi przeważnie w domu i czeka na męża. “Kocham cię, pyśku“, ślą sobie takie SMS-y przez kulę ziemską. Ale kiedyś (dokładnie to półtora roku temu) Malwina przestaje odpisywać na wiadomości od męża. To znaczy czasem napisze “ja ciebie też“. Ale rzadko.
Adam tkwi trzy miesiące na placówce gdzieś w świecie i się martwi. Pisze maile, żona nie odpisuje.
Dzwoni do domu, ona nie odbiera.
Wraca, a Malwina mówi mu, że nie mogą być już razem, że ktoś stanął między nimi. Tak od razu to mówi, przy powitalnej herbacie. Żeby mieć to za sobą. Tłumaczy, że ten ktoś ją kocha, też ma dziecko i zamierzają być razem już na zawsze. I że Adama nie zdradziła.
Czy ty tego chcesz?
Siedzisz z Adamem w małej knajpce. Kelner podał wam do herbaty spodek pestek dyni. Adam każdą z nich systematycznie kruszy paznokciem na kawałki. Okruchy strąca na podłogę.
- Nawet pomyślałem, że jak się żona zakochała, to musi być porządny facet. Bo Malwa byle kogo by sobie nie wybrała. Chodziłem za nią przez kilka dni i prosiłem, żeby powiedziała kto to. Chciałem się z nim spotkać i prosić, żeby nie rozbijał naszej rodziny. Że może mnie zrozumie.
Uznałem, że dużo winy leży po mojej stronie. Ja, spełniony zawodowo i towarzysko obieżyświat. I ona, jak Penelopa, wiecznie na mnie czekająca.
Zauważyłem, że chodzi wciąż z komórką. Do łazienki, na spacer z psem, do łóżka. I wciąż odpisuje na SMS-y. Ukradłem jej ten telefon, gdy zostawiła go przez nieuwagę na lodówce. Pierwszy raz w życiu zabrałem komuś coś bez jego wiedzy. Znalazłem tam setki SMS-ów do jednego mężczyzny. To nie były erotyczne wiadomości. Tylko takie: “Czy na pewno mnie nie zostawisz?“, “Czy na pewno mnie kochasz?“. Pisała mu o problemach w małżeństwie, poetyckie zdania układała.
Przeczytałem też wiadomości od niego. Słał je z internetowej bramki SMS-owej, spod numeru 7281. Doszedłem do początku ich korespondencji.
Moja żona dwa miesiące wcześniej wysłała pod ten numer prośbę o horoskop. Musiała go znaleźć w jakiejś kolorowej gazecie, pełno ich wszędzie. Wróżka jej postawiła tarota, wywróżyła szczęście. Aż tu nagle, kilkanaście wiadomości dalej, spod numeru wróżki zaczęły przychodzić osobiste pytania od jakiegoś faceta.
Nawiązali romans. Słał do niej teksty typu: “Co?“, “A jak?“, “Jak myślisz“, “Czy ty tego chcesz?“, “Wiesz, że cię kocham“, “Lubię takie zakręcone dziewczyny jak ty“, “Będę z tobą na zawsze“. Setki takich.
Nie myśl o nim źle
Malwina przestaje wstawać z łóżka. Całe dnie śpi i płacze, odbiera i śle wiadomości. Mówi mężowi, że wkrótce się wyprowadzi. Tylko jeszcze nie wie dokładnie kiedy. Ukochany da jej wkrótce znać. Nie chce z Adamem rozmawiać, nie chce się kłócić. Nic od niego nie chce.
Adam prosi kolegę komputerowca, żeby pomógł mu zlokalizować przez internet faceta Malwiny. Kolega patrzy na cyfry 7281 i mówi, że to jest chyba numer jakiejś firmy.
Adam znów podbiera telefon żonie, gdy ta zasypia. Podszywa się pod nią.
“Spotkajmy się” – pisze.
“Dobrze” – on odpowiada.
Adam: “Dziś?”.
On: “Czy ciągle mnie kochasz?“.
Adam: “Tak. Muszę cię zobaczyć“.
On: “Czemu?“.
Adam: “Jeśli teraz się ze mną nie spotkasz, zrywam z tobą“.
On: “Czy mnie kochasz?“.
Adam: “To gdzie się widzimy?“.
On: “Gniewasz się?“.
Adam wysyła sto podobnych wiadomości. Ale nie udaje mu się umówić z ukochanym Malwiny. Bierze więc swoją komórkę.
Pisze: “Błagam, nie rozbijaj naszej rodziny. Zostaw moją żonę“.
On: “Co ty bredzisz? Czy życzysz sobie Świetlistych Kart Anielskich? Jestem wróżką“.
Adam: “Robisz sobie z tego żarty? Piszę o mojej żonie“.
On: “Ty nie jesteś ideałem. Pewnie każdą byś zaliczył, a rodzinka nie jest ważna“.
Adam: “Spotkajmy się, porozmawiajmy“.
On: “Mam moc“.
Też nie udaje mu się umówić z ukochanym Malwiny.
Adam dochodzi jedynie do wniosku, że jego żona zakochała się w strasznym prostaku.
Stop
Trzask. Pestka dyni pęka jak karaluch pod palcem Adama. Nie wypił nawet łyka herbaty, ale głupio mu to przypominać, gdy opowiada najsmutniejsze dni swojego życia. Słuchasz go dalej.
- Mijał czwarty miesiąc tego romansu.
Żona wciąż wierzyła, że wkrótce odejdzie, a ja zrozumiałem, że ona nawet nie wie, jak on wygląda, że nigdy się jeszcze nie spotkali. Czułem, że to oszust. Myślałem jednak, że to jakiś człowiek krzywdzi obcą kobietę tylko dla okrutnego żartu.
Kolega komputerowiec poradził mi, żebym sprawdził rachunki żony. Powiedział, że wysyłanie SMS-ów na czterocyfrowe numery kosztuje o wiele więcej niż zwykłe wiadomości. Okazało się, że żona wysłała już około dwóch tysięcy SMS-ów. Kosztowały nas ponad 4 tysiące złotych. Jedna wiadomość kosztuje 2 złote plus VAT, czyli 2,44 zł.
Pokazałem to Malwinie, spytałem, czemu ten człowiek ją tak naciąga, skoro tak kocha. “Nie myśl o nim źle” – powiedziała do mnie. A rachunki rosły. Tłumaczyłem jej, że okrada w ten sposób naszą rodzinę. Niby to rozumiała, ale wciąż pisała.
Spróbowałem znaleźć tego człowieka. Prosiłem operatora sieci żony o informację, jaka firma kryje się pod numerem 7281. Chciałem tam pójść, poszukać go. Odmówili mi, zasłaniając się tajemnicą służbową. Pomogła mi koleżanka z telekomunikacji. Powiedziała, że numer należy do firmy CT Creative Team z Warszawy, która jest właścicielem strony www.wapster.pl. Pojechałem do ich siedziby.
Sekretarka nie dopuściła mnie do dyrektora, nie chciała z nikim skontaktować. Zadzwoniłem tam, musiałem brzmieć naprawdę żałośnie, bo jakiś pracownik ulitował się nade mną i powiedział, że w firmie pracuje kilkadziesiąt osób, których zadaniem jest naciągać ludzi na jak największą liczbę SMS-ów. Po prostu siedzą i podrywają innych przez komórki.
Opowiedziałem to Malwinie. Obiecała, że nie będzie już pisać. Sprawdzałem codziennie jej billing w internecie. Wciąż pisała!
“Pomóż mi z tym skończyć” – powiedziała.
Kilka razy prosiłem jej operatora o blokadę numeru 7281. Pomagało na kilka dni, a potem znów przychodziły SMS-y.
Dowiedziałem się o numerze 2800. Trzeba tam wysłać hasło “Stop” i czaty SMS-owe zostają zablokowane. Kilka tygodni był spokój, a potem znów przychodziły wiadomości, na przykład: “Koteczku, pamiętasz mnie jeszcze?” albo “Jeśli szukasz pomocy, porozmawiaj z wróżką“.
W końcu, za zgodą żony, pół roku temu zablokowałem w jej telefonie wiadomości SMS.
Jej “romans” kosztował nas ponad 6 tys. zł. Od tamtej pory próbujemy ratować nasz związek. To już rok. Byliśmy u psychologa, czytamy specjalistyczne książki, spędzamy wspólnie więcej czasu, byliśmy na wakacjach. Ale cień ukochanego mojej żony, który tak naprawdę nie istniał, wciąż wisi między nami. Nie rozmawiamy o tym. Kiedy próbuję, Malwinie czasem wyrwie się, że ja go nigdy nie zdołam zrozumieć.
Malwa unika ludzi, czuję, że wciąż cierpi. Przepraszam więc, ale nie skontaktuję was z sobą. Ona nawet nie wie, że opowiadam tę historię. A robię to dlatego, żeby ostrzec innych przed zniszczeniem sobie życia z powodu SMS-ów.
Chcę cię rozweselić.
Mam szansę?
Uważasz ich za frajerów? Pewnie sobie myślisz, że ty byś od razu się zorientował, że to oszustwo. Że takich wielu nie ma.
Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz. Przejrzyj fora w internecie, wystarczy wpisać w wyszukiwarce numer 7281.
Stan58. “Numer 7281 wyłudził od mojego dziecka 2000 zł. Zwykłe oszustwo“.
DorotaK66. “Ludzie, ja w przeciągu tygodnia otrzymałam setki takich SMS-ów na telefon z Ery. Odpisywałam. Mój rachunek opiewa z tego tytułu na ponad 500 zł, które niestety muszę zapłacić. Okazuje się, że to firma z Warszawy, legalnie działająca“.
Mocca_32. “Syn dał się wkręcić na 900 zł. Jak usłyszałam tę sumę, upadłam na plecy. Słali niepełnoletniemu dziecku niemoralne propozycje. Zgłosiłam prokuraturze i rzecznikowi praw konsumenta“.
Elżbieta. “Wykorzystali mnie, podając imię wnuka, którego poszukiwałam, bo uciekł z domu. Oszukali na 170 zł, to dla mnie strasznie dużo“.
marzena-max: „Ufam mojej 9-letniej córce, ale sporadycznie sprawdzam jej komórkę. Okazało się, że słusznie. Od kilku dni na jej telefon przychodzą SMS-y z numeru 7281 w stylu – »to kiedy wpadniesz do mnie na kawkę? «, »zrób sobie przerwę, zrelaksuj się i napisz do mnie «. A po braku odpowiedzi, wtedy już miałam tę komórkę u siebie – »strasznie za tobą tęsknię «. SMS-y, jak sądzę, zaczęły przychodzić w wyniku nawiązania przez córkę znajomości. Ona mówi, że te przychodzą same, a ona na nie nie odpowiada. A przychodzić zaczęły po jakimś SMS konkursowym. Oczywiście kłamie”.
Wymyśl imię dla mojego dziecka
Kto wysyła takie wiadomości?
Mami, kluczy, bredzi, podjudza, bylebyś tylko odesłał mu wiadomość pod numer 7281? Na pewno nie jest to automat. To już wiesz, Drogi Czytelniku.
A więc człowiek.
Juliusz Strachota, pisarz, mówi, że z drugiej strony numeru siedzą młodzi psychopaci, którzy mają poczucie władzy i na przerwie na papierosa naśmiewają się z nieszczęsnych idiotek. Na dużej sali, w dilbertowych przegródkach, przed monitorami komputerów, czyhają po 12 godzin na dobę studenci, bezrobotni, inteligentni, kobiety i mężczyźni. Tacy, którzy znaleźli ogłoszenie w gazecie, że firma organizująca SMS-owe czaty szuka osób bezpruderyjnych, potrafiących sformułować krótkie SMS-y.
Pięć lat temu Juliusz Strachota pracował w podobnej firmie dwa dni. Był w tym samym czasie Jarkiem dla Renaty z Radomia, Tomkiem dla Katarzyny z Wrocławia, Mietkiem dla Barbary z Grudziądza. Jednej obiecywał, że się z nią ożeni, drugiej, że wyjadą razem do Niemiec, trzeciej przysięgał dozgonną miłość. Żeby mu się nie pomyliły kobiety, na komputerze widział streszczenie historii romansu, który od kilku miesięcy, tygodni lub dni utrzymywali na swoich dyżurach pracownicy firmy.
Musiał pamiętać, że dla Renaty jest wdowcem, bo jego rodzina rozbiła się w helikopterze, ale dla Katarzyny jest świadkiem koronnym ukrywającym się przed mafią za granicą.
- Naszym targetem były kobiety z depresją, z zaburzeniami osobowości, nieszczęśliwe, zdesperowane, żony alkoholików. To było nawet określone w instrukcji dla pracowników – wspomina. – Po trzeciej wiadomości zaczynały pisać, że nie spodziewały się, że spotka je w życiu jeszcze takie szczęście jak SMS ode mnie. Że długo czekały na kogoś takiego jak ja. Jedna z nich była właśnie na porodówce. Prosiła, żebym wymyślił imię dla jej dziecka! Miałem zwykle kolejkę kilkudziesięciu kobiet, którym musiałem odpowiedzieć. To były gospodynie domowe, adwokatki, biznesmenki. W kilka godzin pisałem około tysiąca wiadomości. Za każdą dostawałem prowizję kilku groszy.
Bywa, że zakochana kobieta nie ma już pieniędzy na zapłacenie rachunku za telefon. Juliusz Strachota pamięta, że w jednym z przypadków pracownik firmy namówił ją, żeby ukradła mężowi potrzebne na SMS-y 4 tys. zł. Kiedy w następnym miesiącu sytuacja się powtórzyła, ale kobieta nie mogła już nawet zabrać pieniędzy z konta małżonka, SMS-owy kochanek zerwał z nią kontakt. Na komputerach pracowników firmy zawieszono kartki z informacją, żeby już nie pisać do niej wiadomości, bo jest niewypłacalna.
- Po dwóch dniach czułem się jak wyprany – mówi Juliusz Strachota. – Poszedłem tam z ciekawości, no i miałem weekend w piekle.
Pytam doktora Bohdana Woronowicza, specjalistę terapii uzależnień, dlaczego ludzie tak łatwo wpadają w sidła SMS-owych naciągaczy.
- A kto nie lubi komplementów? – odpowiada. – Jeśli ktoś słyszy to, co bardzo chce usłyszeć, czego nie ma w domu, to nie zwraca uwagi na fakt, że numer, spod którego przychodzą miłosne wyznania, jest dziwny. Taka zmanipulowana osoba zakochuje się, a potem uzależnia od czatów SMS. Nieważne są dla niej pieniądze, cierpienia najbliższych, bo przestaje działać u niej rozum. Ona wierzy, że tam, po drugiej stronie, ktoś ją kocha, bo chce w to wierzyć.
To twój problem
Nawet nie wiesz, kiedy wpadasz w sidła CT Creative Team. Wystarczy, że ściągniesz ze strony Wapster.pl dzwonek albo napiszesz do SMS-owej wróżki prośbę o postawienie tarota. I już cię mają. Od tej pory będą ci wysyłali kilka razy dziennie informacje, że masz szansę wygrać luksusowe auta albo tysiące złotych, tylko odpisz im, czy cię to interesuje. Nie poinformują cię przy tym, ile kosztuje wiadomość zwrotna. A być może za kilka dni albo nawet lat dostaniesz wyznanie miłosne spod numeru 7281.
Wściekniesz się, że nie mają prawa tego robić. I nie będziesz miał racji. Twoja wina, bo nie przeczytałeś regulaminu na stronie Wapster.pl. Co z tego, że numer do wróżki znalazłeś w taniej, plotkarskiej gazecie na ostatniej stronie, bo nudziłeś się na plaży. Trzeba było zauważyć, że na dole strony są mikroskopijne zdania, w których CT Creative Team informuje cię: “zamówienie dowolnego elementu [z tej strony] jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu“. A regulamin znajdziesz właśnie na stronie Wapster.pl. To twój problem, że nie zajrzałeś tam i nie kliknąłeś w link regulaminu “SMS Czat Towarzyski“. Gdybyś to zrobił, dowiedziałbyś się, że jeśli wysłałeś jakąkolwiek wiadomość pod numer 7281 (na przykład prośbę o wróżbę właśnie), od tej pory trafiasz do bazy danych firmy i będziesz mógł udzielać się towarzysko przez SMS. Za 2,44 zł za wiadomość. Aż ci się znudzi. Bo tu się nikogo do niczego nie zmusza.
Od miejskiego rzecznika praw konsumenta w Warszawie otrzymuję informację, że wpłynęło do nich kilkanaście skarg na działalność serwisu Wapster.pl, ale głównie od rodziców dzieci, które ściągają na komórki darmową grę Miss Wapster, do której trzeba potem dokupić kosztowne usługi. Jedna ze skarg zakończyła się ugodą.
W ogólnopolskim biurze rzecznika praw konsumenta dowiaduję się, że jeszcze w tym roku zostanie przeprowadzona kontrola serwisów, które oferują usługi takie jak CT Creative Team.
Rzecznik jednak nie będzie mógł kiwnąć palcem w twojej sprawie, jeśli nie będziesz umiał dowieść, że zostałeś wprowadzony w błąd i nie wiedziałeś o kosztach SMS-a.
Dobrowolnie i świadomie
Pewnie chciałbyś zadać jakieś pytania przedstawicielowi firmy CT Creative Team? Zapytać na przykład, czy rano może sobie spojrzeć w oczy w lustrze bez obrzydzenia. Albo czy obchodzi go los naciągniętych i oszukanych ludzi. I czy liczy się dla niego jedynie forsa.
Dzwonię do siedziby firmy w Warszawie. Odbiera pani <b.Magdalena Dębska (wedle informacji z internetu menedżer w firmie) i proponuje, żebym wysłała pytania mailem, a ktoś się ze mną wkrótce skontaktuje.
Pytam w liście, jak firma znajduje ludzi, z którymi nawiązuje korespondencję SMS-ową, czy na pewno wiedzą oni o kosztach wysyłanych wiadomości i czy działalność CT Creative Team, którą prowadzą, nie wydaje jej się nieetyczna.
Przychodzi anonimowa odpowiedź podpisana przez “Zespół Wapster“. Zostaję poinformowana, że numer 7281 “dedykowany jest do obsługi serwisu Czat SMS Towarzyski, a także tzw. usług ezoterycznych (np. wróżby)“, a w portalu internetowym firmy CT Creative Team SA “na dzień dzisiejszy dokonało rejestracji i wyraziło zgodę na otrzymywanie komunikatów handlowych ponad 4 miliony osób“.
Zespół pisze też do mnie, że użytkownicy korzystają z usług firmy dobrowolnie i świadomie.
Odpowiedzi na pytanie o etyczną ocenę ich działalności nie ma.
Odwiedzam stronę www.wapster.pl. Przeznaczona jest głównie dla dzieci i młodzieży, pełna kolorowych reklam, oferuje niezwykle popularne gry i modny “Piardofon“. Znajduję też link “Czat SMS“. Klikam i niespodziewanie przechodzę na stronę www.pinkstar.pl. Nieletnim wstęp wzbroniony. Jeśli mimo wszystko dzieci zlekceważą zakaz, dalej czeka ich pornograficzne eldorado pełne filmów, zdjęć i tapet na komórki.
Jak wam się podoba?
Widziałeś w telewizji Ryszarda Rembiszewskiego, zwanego Panem Lotto, jak zachęcał do udziału w loterii “Milion za SMS“? Organizuje go firma AQQ, która należy do CT Creative Team.
Odwiedziłeś kiedyś stronę Głównego Urzędu Celnego? Podobała ci się? No i dobrze, bo przygotowała ją dla GUC firma CT Creative Team i zdobyła za nią w 2001 roku nagrodę na Ogólnopolskim Konkursie Witryn Internetowych oraz uznanie za granicą.
Jak widzisz, czytelniku, to poważna spółka.
Lubisz firmę Adidas? Też współpracowała z CT Creative Team podczas świątecznej, reklamowej kampanii. Podobnie jak kilkadziesiąt innych firm, takich jak Empik, Fiat, Giełda Papierów Wartościowych czy Orkla Press.
Gdybyś się spotkał z nazwą VIA Entertainment, to wiedz, że też trafiłeś na spółkę, która świadczy dla CT Creative Team usługę czat.
Nie szkodzić to powinien lekarz
Wojciech Michiewicz ma 42 lata i jest prezesem zarządu w CT Creative Team, VIA Entertainment, AQQ. Znajduję artykuł z 2003 roku (www.wiadomosci.mediarun.pl), z którego wynika, że był kiedyś dziennikarzem, współtworzył Radio WAWA, budował też marketing ogólnopolskiej sieci stacji radiowych w ramach projektu katolickiego Radia Plus i był dyrektorem ds. promocji tego radia.
- Czy uważa pan, że działacie etycznie? – pytam i opowiadam w skrócie o losach Malwiny.
- Dziwne pytanie pani zadaje – odpowiada. – To pani jest nieetyczna, bo zamierza opisać tę historię i podnieść sprzedaż swojej gazety. My prowadzimy legalną działalność, nikogo do niczego nie zmuszamy.
- Wasi pracownicy naciągają ludzi.
- Pierwsze słyszę. Skąd to pani przyszło do głowy?
- Z forów internetowych.
- Tam to ludzie piszą, co chcą. Ja zawsze patrzę na to z przymrużeniem oka.
- Ale pracował pan kiedyś w katolickim Radiu Plus, te wartości nie mają dla pana żadnego znaczenia?
- W żadnym katolickim radiu nigdy nie pracowałem. Do widzenia.
Rafał Ogrzewalski ma 34 lata i jest członkiem rady nadzorczej CT Creative Team, pełni tam funkcję dyrektora ds. produktów i według jednego z byłych pracowników firmy ma decydujące zdanie w podejmowaniu ostatecznych decyzji we wszystkich spółkach.
- Nie do mnie to pytanie, jestem teraz poza firmą – odpowiada zapytany, czy czuje się w porządku wobec klientów Wapstera.
- Wasi klienci tracą pieniądze i wariują od tych SMS-ów. Szkodzicie im, nie uważa pan?
- Nie wiem, nie ma mnie teraz w firmie. Zresztą to zadanie lekarza nie szkodzić ludziom.
Leszek Bucior ma 38 lat i jest w zarządzie CT Creative Team i VIA Entertainment. Ukończył studia prawnicze, w latach 90. pracował w Centrum Operacji Pozagiełdowych Banku Handlowego w Warszawie i w Urzędzie Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi jako dyrektor departamentów. W 2001 roku został powołany na stanowisko członka rady nadzorczej Banku Pocztowego SA. W tym czasie reprezentował też interesy spółki VIA Management, która była jednym z akcjonariuszy CT Creative Team. Rok później Bucior został członkiem zarządu CT Creative Team.
W 2003 roku Kazimierz Marcinkiewicz, przyszły premier, wraz z Wiesławem Walendziakiem założył spółkę Instytut Środkowoeuropejski – wydawcę książek i czasopism. Leszek Bucior był krótko członkiem zarządu ich wydawnictwa. Wiesław Walendziak ledwo go dziś kojarzy (“Taki młody, energiczny, miał coś wspólnego z funduszami?“), podobnie jak premier Marcinkiewicz (“Hm, czy to jakiś finansista?“).
W roku 2004 Prokuratura Rejonowa w Warszawie oskarżyła Leszka Buciora o to, że działał na niekorzyść spółki VIA Management i naraził ją na szkodę w wysokości ponad 22 milionów złotych. Sprawa jest nadal w toku.
Leszek Bucior też nie chce rozmawiać przez telefon o etycznej stronie działalności jego firmy. Mówi: – Zajmuję się finansami, a nie SMS-ami.
Chcę się zabić. Aha, rozumiem
Kupuję za 50 zł kartę prepaid i wysyłam SMS-a. Malwina, żona Adama, wśród wiadomości od ukochanego dostawała automatyczne propozycje kontaktu z księdzem Markiem, wróżką, dietetykiem i egzorcystą.
Piszę więc: “Czy to wciąż telefon księdza Marka?“.
W trzy sekundy dostaję odpowiedź: “A co chcesz wiedzieć?“.
Ja: “Mam dosyć swojego życia. Mam w ręku tabletki, chcę się zabić“.
On: “Jak masz na imię?“.
Ja: “Gosia“.
On: “Chcesz pogadać?“.
Ja: “Proszę tylko o rozgrzeszenie“.
On: “Nie można sobie odbierać życia. Jaka jest twoja data urodzenia?“.
Ja: “Po co księdzu moja data urodzenia?“.
On: “Nie domyślasz się?“.
Na tym kończę dialog z księdzem.
Za chwilę z tej samej komórki wysyłam pod numer 7281 prośbę o poradę numerologiczną. Natychmiast dostaję odpowiedź od rzekomego księdza, który przemienia się we wróża.
On: “Wybierz karty“.
Ja: “Jakie?“.
On: “Tarot czy klasyczne?“.
Ja: “Ale chciałam numerologię“.
On: “To swoją drogą, ale może będziesz mieć jeszcze pytania do kart?“.
W tym duchu nonsensu dialogujemy sobie dłuższą chwilę. Wróżby nie poznaję, bo telefon mnie informuje, że wyczerpałam limit na karcie. Straciłam 50 złotych w godzinę!
Sięgam po komórkę na abonament.
Piszę pod numer 7281: “Cześć, to ja“.
Pierwszy SMS z tamtej strony jest ostrożny: “ co chcesz wiedzieć?“.
Piszę więc: “Gniewasz się jeszcze?“.
Wiadomość zwrotna: “No troszkę, a co?“.
Ja: “Nie mogłam do ciebie wtedy napisać, bo mąż stał obok. Wybaczysz?“.
On: “Aha, rozumiem“.
Znów on, bo chwilę milczę: “Mam ochotę ci coś dać. Mogę?“.
Ja: “A co to?“.
On: “Niespodzianka“.
Ja: “Jaka?“.
On: “Chcesz ją?“.
Ja: “Mrau, kiedy mi ją dasz?“.
On: “No to jak“.
Ja: “To chcę“.
On: “Na pewno?“.
Rany boskie, długo tak jeszcze będzie się ze mną drażnił? Przejmuję inicjatywę w swoje ręce.
Ja: “Też mam dla ciebie niespodziankę“.
On: “Jaką?“.
Ja: “Jaką chcesz. Wiesz dobrze, że mąż się nawet nie zorientuje, jak mu parę tysięcy zniknie z konta, ukochany mój!“.
On: “Ale jakim to sposobem?“.
Ja: “Przecież wiesz, kim jest“.
On: “Wiem, wiem“.
Ciekawa jestem, jak daleko posunie się SMS-owy kochanek, żeby naciągnąć mnie na wiadomość.
Brnę dalej w duchu harlequina: “No dobrze. Tak jak uzgodniliśmy. Zabijemy mojego męża, poćwiartujemy zwłoki i ty zakopiesz je w naszej stadninie pod lewym skrzydłem pałacu. I zawsze już będziemy razem, o ukochany“.
On na to: “No dobrze“.
Tylko tyle?! Przerywam korespondencję i szykuję się na wizytę policji. Normalny człowiek zawiadomiłby organa ścigania. Ale zamiast tego przychodzą znów SMS-y, w których ktoś z drugiej strony pyta mnie, czy go jeszcze kocham i tęsknię.
Następnego dnia rano dostaję wiadomość: “Witaj“. Postanawiam, że zamiast zakochanej kobiety morderczyni dziś pod tym samym numerem objawię się jako zakochany gej.
Ja: “Hejka“.
On: “Wiesz co, kochanie?“.
Ja: “Nie wiem“.
On: “A co nie wiesz?“.
Ja: “Kim jesteś“.
On: “Krzysiu. A dostanę cmoka?“.
“Twój Maruś zawsze cię pocałuje” – wysyłam SMS-owe buziaki i 2,44 zł na konto firmy.
On: “Nie wierzę ci, że jesteś facetem” – płoszy się Krzysiu.
Ja: “Nie wstydź się. Jestem tolerancyjny. Jesteś gejem?” – zachęcam.
Tu następuje dłuższa przerwa, może to wcielenie to nowość dla pracownika czatu SMS.
Ale za chwilę dostaję wiadomość: “No pewnie. Kochanie, przytul mnie“.
Walę z grubej rury: “Wiem, jak wyglądasz, będę na ciebie czekał pod siedzibą CT Creative Team dziś wieczorem po pracy. Nie mogę się doczekać“.
Znów przerwa, mój ukochany chyba wpadł w panikę.
Wysyła kilka wiadomości z rzędu: “Skąd wiesz o tym?“, “Na mnie?“, “O której?“, “Odezwij się!“.
Ale ja się właśnie odkochuję i przerywam korespondencję.
Mój telefon milczy. Może w firmie przekazano sobie wiadomość, żeby ze mną więcej nie korespondować.
Dwa dni później piszę na próbę: “Jesteś ubrana?“.
Odpowiedź przychodzi natychmiast: “W samą bieliznę“.
Ja: “Szkoda, wolę kobiety w futrze“.
Ona: “Mogę się dla ciebie ubrać“.
Ja: “E tam, za późno. Pa“.
Liczę, że w sumie wysłałam 70 wiadomości. Firma CT Creative Team zarobiła na mnie w ciągu kilku dni 170,8 zł.
Ostatnią czynnością, jaką wykonuję, jest wysłanie pod numer 2800 hasła STOP, żeby już na zawsze zerwać kontakt z SMS-owymi naciągaczami. Niestety, ta usługa blokuje tylko czat towarzyski. Nadal jednak jestem zasypywana pytaniami, czy chcę wygrać porsche. Wystarczy, że odpowiem na pytanie, czy Ikarus to marka autobusu lub samolotu.
Kocham cię. Zabijmy męża
poniedziałek, 17 Sierpień 2009 Autor: Licealista

Dżizus Krajzler. W sumie, przeczytałam ostatnio w jakiejś gazecie “Darmowe Gry Java” ściągnęłam i od tej pory potrafią mi przyjść 4 smsy dziennie z reklama by WAPSTER.