Pudelek informuje, że jakiś tajemniczy ktoś chwyta się oryginalnych sposobów, by zrobić sztuczny szum i tłok wokół Natalii Lesz.
Ponoć płyty Natalii Lesz są wykupywane ze sklepów zgrzewkami, by podbić jej pozycję na liście najlepiej sprzedawanych. Redaktorzy Pudelka skontaktowali się z pracownikiem jednego z warszawskich sklepów Empik, który potwierdza te informacje:
Pod koniec ubiegłego tygodnia przyszedł do nas pan i bez skrępowania powiedział, że chce kupić wszystkie sztuki najnowszej płyty Natalii Lesz, jakie posiadamy na stanie. Posiadaliśmy 50, tyle panu odnaleźliśmy i za tyle pan zapłacił. Nikt się oczywiście nie zapytał po co mu one. Wszyscy wiemy, że obecnie takie Natalie Lesz w taki właśnie sposób zdobywają wysokie pozycje na listach bestsellerów.
Płyty w Polsce sprzedają się już tak słabo, że, jak widać, opłacają się już nawet takie sposoby promocji. Tylko tak trochę głupio…
Cóż, piosenka nie wyróżnia się niczym nadzwyczajnym – ani lepsza ani gorsza od setek innych. Czymś trzeba się wyróżnić na tle innych wokalistek. Dlaczego więc nie pierwszym miejscem na listach najlepiej sprzedających się płyt. Ponoć płyty zespołu Feel również sprzedają się świetnie… ale trudno mi podejrzewać, że ktoś kupił kilkaset tysięcy egzemplarzy. Niestety, muszę przyznać, że Polacy za grosz nie mają słuchu. Bo taki Feel nie powinien się nigdy nigdzie sprzedawać choćby za to, że wokalista (przemilczę nazwisko…) kompletnie nie umie śpiewać. Zero dykcji, zero głosu, trochę pobrzmiewa mi to kozą, a trochę owcą. Nie mogę się zdecydować czym bardziej.
Myślę sobie, jesteś słaby… i masz słaby sztuczny amerykański akcent.

koteczku mój. to że ci nie pdooba ci się śpiew feela to przwemilcz to, dobrze? sama śpiewasz zapewne jak świnka morska, więc musisz kogoś obrzucić. a pudelek to może sobie napisać co chce, nie wiadomo czy to prawda.