Will Smith i jego żona, Jada Pinkett-Smith uchodzą za wzorowe małżeństwo, bo są ze sobą już od jedenastu lat. Jak na Hollywood to już niemal kazirodztwo…
Dlaczego są ze sobą tak długo? Bo od samego początku państwo Smith trzymają się zasady, że ich związek jest otwarty.
Jak wygląda otwarty związek w praktyce? Najlepiej wytłumaczy to chyba sam Will Smith:
Z naszej perspektywy wygląda to tak: nie jesteś w stanie uniknąć tego, co jest naturalne. Zawsze będziesz czuł pociąg do innych ludzi. I kiedy to się zdarzy, jedno z nas może powiedzieć do drugiego: «Słuchaj, muszę pójść do łóżka z kimś innym, ale jeżeli się na to nie zgodzisz, to nie zrobię tego». [...] W naszej przysiędze małżeńskiej nie było słów «będę unikać wszystkich innych». Powiedzieliśmy sobie: «Nigdy nie dowiesz się po fakcie». Wiemy, że to zniszczyłoby nasz związek.
Niezłe jaja: Kochanie, dzisiaj pójdę do łóżka z kimś innym, co ty na to?
Skąd się to wszystko wzięło w rodzinie Smithów? Will Smith gorąco ostatnio zaprzeczał plotkom, że należy do Kościoła Scjentologicznego. I kłamał w żywe oczy. Tom Cruise jest już tak poddany swojej sekcie (jest w niej od ponad 20 lat!), że nie zadaje się z nikim, kto nie dzieli jego wiary. A Will Smith jest od dłuższego czasu jego najlepszym przyjacielem. A co jeszcze gorsze – aktywnie wspomaga go w werbowaniu innych ludzi.
Wielu znajmomych w współpracowników aktora mówi z dużym niesmakiem o tym, jak Will Smith otwarcie zachwyca się on scjentologami. Nie może mówić o niczym innym. Dzieci Willa Smitha uczą się już w prowadzonej przez scjentologów szkole, a cała rodzina jeździ na organizowane przez sektę uroczystości.
W książce opisującej sposoby działania scjentologów w Hollywood jeden z informatorów utrzymuje, że Will Smith to przynęta dla sceptycznych. Aktor udaje, że nie należy do sekty założonej przez L. Rona Hubbarda i dzięki temu werbuje bardziej ostrożnych aktorów, scenarzystów czy reżyserów, czyli bogatych ludzi se swojego otoczenia którzy są żyłą złota dla sekty.
Podobno przebywanie na planie filmowym z Willem Smithem było wyjątkowo uciążliwe dla pracowników planu, bo w trakcie kręcenia filmu Hancock przez cały czas opowiadał o zbawiennych duchowych wartościach scjentologii i wielokrotnie wdawał się w dyskusje z innymi aktorami na tematy religijne.
Sprawy zaszły nawet tak daleko, że gwiazdor zaczął rozdawać wszystkim na planie Hancocka ulotki reklamujące należące do organizacji ośrodki wypoczynkowe. Broszury zawierały także informacje na temat wierzeń scjentologów.
Niemcy umieścili Kościół Scjentologiczny na liście groźnych organizacji niszczących osobowość swoich wyznawców i ich działalność została za Odrą prawnie zakazana. W Polsce scjentolodzy zostali przepędzeni dzięki wielu krytycznym publikacjom w mediach. Ale wrócą. Co do tego nie ma wątpliwości.
